Jesień

Tak bywa jesienią

Jesienią liście na wietrze fruwają.
Są jak latem kolorowe motyle.
Drzewa i krzewy wszystkie barwy mają,
Dając wszystkim radości tyle.
Słońce jeszcze czasem mocno przygrzeje
Bawiąc się z wiatrem, który w polu wieje.
Ptaki kluczem na południe odlatują,
Poranne chłody października czując.
W sadzie i polu skończyło się lato.
Spiżarnie pełne aromatu za to.
Soczyste jabłka, gruszki tak olbrzymie,
Myślisz, czy to one, czy dynie?
W lesie kobierce z liści kolorowych.
Liście spadają pod nogi, na głowy.
Grzybiarze z lasu wychodzą z koszami
Grzybów, dzieląc się radością z nami.
A w ogrodzie jesienne kwitną róże,
Które przetrwały ulewy i burze.
Pokazując swoje główki urocze
Przetrwały chłodne poranki i noce.
Kiście soczystych winogron zwisają.
Zrywajcie już nas! Zdaje się wołają!
Soczyste trawy, łąki nieskoszone
Usychają, tworząc puszyste ławy.
Ucichły już w trawach polne koniki,
A dzieci w szkole robią jesienne stoliki.


Jesienna refleksja

Jesień barwna i ciepła,
Kolorowa, wesoła i wietrzna.
Jesień z opadającymi liśćmi,
I babiego lata snującymi się nićmi.
Jesień kasztanów opadających, rudych
I psa chowającego się przed deszczem do budy.
Jesień liści, opadających do stawu wody.
I ptaków odlatujących korowody.
Jesień cudowna, z obłokami na niebie.
Taką jesienią właśnie, poznałam Ciebie.


Psotnik wiatr

Jak to bywa jesienią,
Liści naleciało z rana.
Zabrałam grabie i uradowana
Zaczęłam zeschłe liście grabić.
Pograbiłam trawnik, zamiotłam podwórko,
A tu liście nadal lecą, jak piórka.
To psotny nadleciał wietrzyk:
Zawirował, zakotłował, zdmuchnął kupkę liści.
Myślę sobie-no to fajnie,
Robota na marne.
A wietrzyk się bawił;
Wszystko poprzemieniał:
Liście kasztana na wiśni usadził,
Liście lipy, na wierzbę,
Wierzby- na jabłoni,
A jabłoni z krzewem pigwy.
Na tui, poprzyklejał sosny igły.
Ja za miotłę, a on w tany!
Ojej, rety, o rany…!


Listopadowy zachód słońca

Jeszcze słońce posyła ostatnie promienie ku ziemi.
Bawi się z cieniem, skacze po drzewach nimi.
Podświetla zebrane wokół niego chmury,
Malując na niebie przeróżne figury.
Wykorzystuje przy tym światło i cień,
Żegnając kolejny listopadowy dzień.
W ten sposób powstają kolorowe postacie,
Zajmując w przestrzeni nieba połacie.
Właśnie słońce skończyło swoje najnowsze dzieło.
Z drobniutkich chmurek,
Małymi pociągnięciami pędzla
Jakby usiadły małe cyraneczki.
Jeszcze jeden błysk zza chmurki,
Która zdaje się być słońca pierzynką.
I nagle szaro, ciemno dookoła.
Chmurka chmurkę do snu już woła.
18.11.2008r.


Krzew różany

Róża pod oknem wciska się pod balkon,
Strząsając na wietrze mokre liście.
Krople deszczu intensywnie uderzają,
Delikatne, czerwone płatki raniąc.
Smugi deszczu sycą zeschłą glebę.
Błyszczą kropelki na łodyżkach.
I już po deszczu.
Pąsowe róże skłaniają
Swoje śliczne główki.
Dla nich woda to życie.
Lecz suche listeczki opadną.
Nadejdzie jesień i…
27.07.2007r.